//Afryka: Ewangelia dobrobytu w Afryce

Afryka: Ewangelia dobrobytu w Afryce

Duża popularność chrześcijaństwa w Afryce Subsaharyjskiej skrywa ciekawy i jednocześnie dość niepokojący trend, jakim jest rozprzestrzenianie się tzw. „Ewangelii dobrobytu”. „Afrykańska Chrystianizacja” odznacza się intensywnym głodem duchowym, a Afrykanów cechuje szczególne przywiązanie do wartości nadprzyrodzonych. Wszystko to ułatwia szerzenie się kultu. 

W 1970 roku w tradycyjnych kościołach afrykańskich pojawił się ruch „Odnowy Charyzmatycznej”. Zwolennicy ruchu zainicjowanego przez zielonoświątkowców odeszli od katolicyzmu, protestantyzmu i kościołów ewangelicznych, po to by uruchomić tak zwane „kościoły odrodzenia”, w których czołowe miejsce zajmował pastor. Powszechnie uważa się, iż zjawisko to dało o sobie bardziej znać po roku 1990 i miało związek z porażką polityki dostosowania strukturalnego narzuconego przez instytucje Bretton Woods. Społeczeństwa tracąc zaufanie do mechanizmów ekonomicznych i planów odbudowy społecznej zwróciły się ku instytucjom kościelnym.

Ewangelia dobrobytu zadomowiła się w Afryce ponieważ utrwaliła społeczeństwo w przekonaniu, że zdarzenia są kontrolowane przez siły duchowe. Niebagatelną rolę odegrało realne cierpienie chrześcijan obciążonych materialnym i duchowym ubóstwem, którzy potrzebują nie tylko natychmiastowej pomocy ale i nadziei. Kościoły głosząc ewangelię dobrobytu i cudów oferują utopijne nadzieje. Ich założyciele są zwani apostołami, prorokami i wizjonerami. Obiecują ziemskie szczęście jednocześnie odmawiając otwartego dialogu z innymi kościołami. Mimo iż otrzymują wsparcie finansowe i status prawny od rządów państw, w których działają to często dodatkowo są wspierane przez USA.

Eksplozja kultu globalizacji i demokracji w Afryce stworzyła nowych „mesjaszy”, oblegających duże miasta. Uważa się, że obfitość kościołów nauczania ewangelicznego dobrobytu jest liczona w tysiącach. W samej Kinszasie ich liczbę szacuje się na ponad 10 tysięcy. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż wiele z tych kościołów zdaje się być wynikiem protestu, a ich główne cechy nie spełniają kryteriów apostolskich takich jak jedność, świętość czy odpowiedzialność etyczna. Kładą mały nacisk na autorytet objawienia Słowa Bożego, a zdecydowanie większy na kult.

Uważa się, iż strategią kazań kościołów szerzących ewangelię dobrobytu jest predestynacja członków ich kultów czyli władzy politycznej, społecznej i siły ekonomicznej. Również afrykańscy intelektualiści stają się ofiarami tych magiczno-religijnych kultów przechwytujących afrykański potencjał intelektualny. Warto wskazać, iż zielonoświątkowcy przez dziesięciolecia uznawali praktykę polityki jako „diabła” znajdującej  się poza zakresem działania Boga. Obecnie zaś zwraca się uwagę, iż sekty oferując ewangelię dobrobytu, działają na korzyść relacji kościół – polityka.

Według założyciela Centrum Ewangelizacji Betanii (CEB), ks. Franciszka Michela Mbadinga, podstawowym celem wizji kościoła (którą rzekomo otrzymał od Boga w celu społecznego „odrodzenia”) jest głoszenie Ewangelii Chrystusa i Jego Słowa, która przekształci wszystkie dziedziny życia społecznego m. in. duchowego, politycznego, gospodarczego, społecznego, kulturalnego i edukacyjnego. Wydawać by się mogło iż ten swoisty „pomost” między kościołem a narodem stanowi idealne połączenie. Jednakże bezwstydne wykorzystanie tej wizji należy uznać za naganne. Warto podkreślić, iż CEB należy do jednych z najlepiej prosperujących kościołów ewangelicznych w Gabonie. To z kolei świadczy o silnym zapotrzebowaniu społeczeństwa na nadzieje, idealistyczne wizje zmian i powszechności mitów, zwłaszcza w świadomości zbiorowej.

Niezwykle ciekawy aspekt stanowi wiara jako inspiracja do tworzenia się mitów politycznych, a zwłaszcza jako instrument w celu spełnienia egoistycznych celów przywódców zarówno religijnych jak i politycznych. W efekcie w Gabonie, członkowie kościołów szerzących ewangelię dobrobytu stanowią ponad jedną piątą wyborców. Niektórzy politycy w celu uzyskania głosów wyborczych korzystają z przynależności do kościołów. Te z kolei zachęcają swoich zwolenników do głosowania na polityków stanowiących wiarygodne źródło finansowania. W ten sposób politycy zapewniają sobie wiarygodność swych „pasterzy”, a co się z tym wiąże rosnące poparcie polityczne, a wraz z nim wysokie stanowiska rządowe. To z kolei dowodzi, iż duszpasterze wywierają nieograniczony wpływ na politykę.

Gabon nie jest jedynym przypadkiem gdzie macki duchownej „anomalii” wkraczają do sfery administracji państwowej. Dla przykładu Joseph i Elisabeth Olangi prowadzą kult o nazwie „Duchowa Walka Ministerstwa”. Organizacja posiada siedzibę w Demokratycznej Republice Konga i Republice Konga. Olangis konfiskuje państwowe grunty. Członkowie rządu, przedsiębiorcy i zamożna część społeczeństwa uczestniczą w takich kultach w celu utrzymania wysokiego statutu i zwiększenia swej działalności.

Ze względu na związek z polityką kościoły te odrzucają demokrację. W ich rozumieniu system demokratyczny to ciągłe zmaganie i walka, więc nie stanowi on woli Bożej. Zatem wspierają reżimy i organy polityczne, a kazania podkreślają świętość władz oraz fakt, iż społeczeństwo powinno głosować na wybranych polityków, gdyż „zostali ustanowieni przez Boga”.

Manewry te należy rozumieć jako środek, dzięki któremu te kościoły istnieją na społeczno-gospodarczej scenie. To z kolei pozwala na uznanie dostępu do niektórych funkcji, lub uniknięcia zbyt głębokiej kontroli finansowej ze strony rządu.

Wioleta Gierszewska

Na podstawie: worldmag.com, charismamag.com, huffingtonpost.com, thegospelcoalition.org

Zdjęcie za: commons.wikimedia.org