//Gambia: Tranzycja polityczna

Gambia: Tranzycja polityczna

Na początku grudnia ubiegłego roku wyraziłem na blogu informacyjnym PCSA zdziwienie przegraną Yahya Jammeha w wyborach prezydenckich w Gambii i jego powyborczym przemówieniem, w którym uznał on wynik głosowania i zapowiedział pokojowe przekazanie władzy. Jednakże, po kilku dniach od ogłoszenia wyników Yahya Jammeh zdystansował się od swoich wcześniejszych wypowiedzi, stwierdził że w czasie głosowania dochodziło do licznych nieprawidłowości i jego wynik nie odzwierciedla woli Gambijczyków. Przez sześć tygodni Gambia tkwiła w impasie politycznym, w którego rozwiązanie angażowali się liderzy państw ECOWAS, łącznie z groźbą interwencji militarnej, która odsunęłaby Jammeha od władzy. Finalnie, 22 stycznia Yahya Jammeh udał się do Gwinei Równikowej, która zaproponowała mu azyl polityczny. Natomiast w wielu środkach masowego przekazu zaczęły się dyskusje na temat „jakości” demokracji w Afryce Subsaharyjskiej.

Historia Yahya Jammeha wydaje się być „podręcznikową” dla zilustrowania neopatrymonialnego systemu rządów. Doszedł on do władzy w wyniku przewrotu wojskowego, stając na czele państwa obiecywał, że jego celem jest jedynie stabilizacja sytuacji i przywrócenie rządów prawa, a następnie przekazanie władzy cywilom, tymczasem rządził Gambią przez 22 lata. Po kontestacji wyników wyborów (które Adama Barrow wygrał niewielką liczbą głosów) liderzy państw położonych w Afryce Zachodniej zaczęli wywierać presję dyplomatyczną na Jammeha, by ten złożył urząd. Konkurent Jammeha – został zaprzysiężony na prezydenta Gambii w ambasadzie tego państwa w Senegalu. Równocześnie otwarcie mówiono o konieczności „uwolnienia Gambii” i „konieczności rozliczenia prezydenta Jammeha”. W zachodnich mediach często pojawiały się również oskarżenia pod adresem prezydenta Gambii o tortury i prześladowania przeciwników politycznych. Tym samym zasadnym wydaje się pytanie, czy pokojowe oddanie władzy przez Jammeha, po sześciu tygodniach rokowań i siłach zbrojnych ECOWAS koncentrowanych w przy gambijskich granicach, nie było wynikiem zawarcia układu, na mocy którego nie będzie on (Jammeh) rozliczany przez nowe władze Gambii i polityków państw sąsiednich z 22 lat swoich rządów. Otwartą pozostaje również kwestia, czy zapowiedzi rozliczeń prezydenta Jammeha jeszcze zanim złożył on urząd były właściwie dobraną strategią polityczną przez opozycję. Wybór Gwinei Równikowej jako miejsca politycznego wygnania wydaje się uzasadniony, gdyż państwo to nie jest sygnatariuszem Statutu Rzymskiego, który ustanowił mający niezwykle złą opinię w Afryce – Międzynarodowy Trybunał Karny. Tym samym, niemożliwa będzie ekstradycja Jammeha do Hagi, gdyby wysunięte zostały przeciwko niemu zarzuty o zbrodnie przeciwko narodowi gambijskiemu.

Udanie się Jammeha na wygnanie polityczne do Gwinei Równikowej i powrót do Gambii Adama Barrowa, wydają się być sukcesem dyplomatycznym ECOWAS. Sukces ten prawdopodobnie nie zostałby jednak osiągnięty bez 7 tysięcy żołnierzy państw ECOWAS gotowych zająć stolicę Gambii i odsunąć Jammeha od władzy siłą. Interesujące wydaje się pytanie, czy podobny model nacisku – na który składa się presja dyplomatyczna i możliwość użycia sił zbrojnych wraz z zagwarantowaniem możliwości udania się wygnanie polityczne dla lidera, który nie chce oddać władzy byłby możliwy do zastosowania w państwach większych i ludniejszych od Gambii? Otwartym pozostaje również pytanie w czy i w jaki sposób tranzycja polityczna w Gambii wpłynie na rozwijający się tam przemysł turystyczny.

 

Andrzej Polus